30 pytań, aby nie pomylić etatu z B2B

O najnowszej wersji listy samokontroli PIP

W ostatnich dniach w przestrzeni publicznej pojawił się dokument roboczej wersji nowej listy samokontrolnej dla przedsiębiorców, za pomocą której mają oni móc autoocenić, czy w konkretnych okolicznościach dotyczących ich sytuacji powinni zawrzeć umowę o pracę czy umowę cywilnoprawną. Nowa lista liczy 30 pytań. Natomiast podobna lista krążyła już publicznie pod koniec 2025 roku i zawierała 42 takie pytania. W najnowszej wersji zmodyfikowano nie tylko część pytań, ale przede wszystkim rozbudowano część opisową oraz wprowadzono nowe kolumny. Warto się pochylić nad tym nowym dokumentem, bo wiele wskazuje na to, że może on być stosowany w tej wersji.

Użyteczne narzędzie do wstępnego audytu
Po zapoznaniu się z nową wersją 30-pytaniowej listy samokontroli PIP pierwsze wrażenie jest takie, że może ona być dla przedsiębiorcy użytecznym narzędziem do wstępnego audytu sposobu współpracy. Moim zdaniem nie powinna jednak być traktowana jako prosty test rozstrzygający, czy w danym przypadku właściwa jest umowa o pracę, czy też kontrakt B2B. Wartość tej listy polega przede wszystkim na tym, że skłania przedsiębiorcę do spojrzenia na rzeczywisty sposób wykonywania pracy, a nie tylko na nazwę i treść umowy. Jest więc pomocnym narzędziem, ale nie wyrocznią.

Najważniejsza zaleta listy
Innymi słowy, największą zaletą tej listy jest to, że kieruje uwagę z papieru na praktykę. Jak bowiem wiadomo, można mieć umowę B2B bardzo dobrze napisaną przez wyspecjalizowanych prawników, ale jeżeli w codziennym wykonywaniu tej umowy wykonawca działa tak jak pracownik, sama nazwa kontraktu nie rozwiąże problemu. Z tym zastrzeżeniem, że osobiście nie traktowałbym tych 30 pytań jako kalkulatora, w którym więcej odpowiedzi „tak” oznaczałoby automatycznie stosunek pracy, a więcej odpowiedzi „nie” rekomendację względnie bezpiecznego modelu B2B. Prawo pracy nie jest matematyką i zwykle nie działa na zasadzie prostego rachunku punktów.

Istotny problem listy
W mojej percepcji, najważniejszy problem tej listy polega na tym, że pytania o bardzo różnej wadze zostały potraktowane jako równorzędne. W praktyce jedno „tak” przy pytaniu o bieżące, wiążące polecenia może mieć znacznie większe znaczenie niż kilka odpowiedzi „tak” dotyczących firmowego sprzętu, procedur, identyfikacji czy innych elementów organizacyjnych. Najbardziej wartościowe w tym kwestionariuszu są pytania dotyczące realnego kierownictwa nad wykonawcą, podporządkowania oraz wydawania bieżących poleceń, dyspozycyjności, konieczności osobistego świadczenia pracy, a także możliwości zastępstwa oraz tego, kto w istocie ponosi ryzyko gospodarcze związane ze współpracą. To właśnie w tych obszarach najczęściej przebiega granica między pracownikiem a rzeczywiście samodzielnym usługodawcą.

Ryzyko zerojedynkowych odpowiedzi oraz braku wag
Moim zdaniem sama binarna konstrukcja kwestionariusza, przewidująca możliwość udzielania wyłącznie odpowiedzi „tak” albo „nie”, jest zbyt daleko idącym uproszczeniem. W realiach zatrudnienia odpowiedź często powinna brzmieć: „częściowo”, „przeważnie” czy „w określonym zakresie”. Nie na wszystkie pytania da się przecież odpowiedzieć jednoznacznie „tak” albo „nie”, czego klasycznym przykładem jest znane z serialu „07 zgłoś się” pytanie: „Czy przestał Pan już brać łapówki?”. Bez krótkiego uzasadnienia, dlaczego dana cecha występuje, taki zerojedynkowy formularz może tworzyć fałszywe poczucie precyzji, a w konsekwencji prowadzić do błędnych wniosków. Gdybym miał coś zasugerować autorom tej listy, poddałbym pod rozwagę wskazanie nie tylko możliwych odpowiedzi, lecz także wagi poszczególnych kryteriów. Można by wprowadzić oznaczenia kryteriów krytycznych oraz drugorzędnych.

Lista dla przedsiębiorców czy jednak dla inspektorów
Zakładam, że formalnie jest to lista samokontroli dla przedsiębiorcy, ale konstrukcyjnie przypomina ona raczej kwestionariusz dla inspektora, pozwalający odhaczać kolejne elementy. Lista porządkuje informacje i całkiem dobrze nadaje się do zebrania faktów, które później może badać inspektor, natomiast znacznie słabiej odpowiada przedsiębiorcy na pytanie: co te fakty oznaczają i jaką umowę powinienem wybrać? Przedsiębiorca potrzebuje nie tylko listy czerwonych flag, lecz także instrukcji interpretacji. Przy takiej liście samokontroli powinien wiedzieć, które odpowiedzi są rzeczywiście istotne, które mają charakter pomocniczy oraz kiedy określona cecha może mieć neutralne, biznesowe albo regulacyjne uzasadnienie.

Kwestionariusz nie jest instrukcją poprawiania kontraktów
Niepożądanym skutkiem byłoby potraktowanie tej listy jako swoistej instrukcji poprawiania poszczególnych postanowień kontraktów B2B po to, aby ograniczyć ryzyko zakwalifikowania relacji jako stosunku pracy. Jeżeli bowiem przedsiębiorca zmieni kilka postanowień umownych albo nazewnictwo, ale pozostawi ten sam sposób kierowania pracą, ryzyko prawne nie zniknie. O kwalifikacji będzie decydował przede wszystkim rzeczywisty model współpracy. Możemy nazywać 26-dniową płatną przerwę w świadczeniu usług, jak chcemy, ale ostatecznie przed jej jednoznacznym skojarzeniem z urlopem pracowniczym po prostu nie uciekniemy.

Czy ta lista pomoże przedsiębiorcy wybrać między etatem a B2B
Zasadniczo może pomóc, ale przede wszystkim jako pierwszy filtr. Jeżeli odpowiedzi udzielone w kwestionariuszu będą wskazywały na stałe kierownictwo nad wykonawcą, bieżące wydawanie mu wiążących poleceń, obowiązek osobistej dyspozycyjności, brak realnej możliwości odmowy podjęcia i wykonania zadań, a także ponoszenie ryzyka gospodarczego przez zatrudniającego, przedsiębiorca powinien bardzo poważnie rozważyć umowę o pracę. Jeżeli natomiast wykonawca rzeczywiście sam organizuje sposób świadczenia usług, ponosi odpowiedzialność kontraktową i ryzyko, może odmówić zlecenia, a firma kontroluje rezultat zamiast jego codziennego sposobu działania, model B2B może być właściwy. W przypadkach mieszanych nie da się jednak uczciwie podjąć decyzji przez zsumowanie trzydziestu odpowiedzi. Można więc stwierdzić, że ta lista jest dobrym lustrem, ale słabym kalkulatorem. Pomaga dostrzec obszary ryzyka, lecz nie zastępuje oceny prawnej. Najważniejsze nie jest to, ile razy przedsiębiorca zaznaczy „tak”, lecz przy jakich pytaniach zaznaczy „tak” i co naprawdę dzieje się w codziennej współpracy.

Omawiana lista dostępna jest do pobrania bezpłatne po kliknięciu w przycisk poniżej.

Przewijanie do góry